środa, 27 sierpnia 2014

samodzielne wakacje Mai i Otylki


Mój pierwszy post nie będzie przedstawiał konkretnego pomysłu na zabawę, nie podam Wam też przepisu na smakowite jedzonko dla maluchów. Chciałam tym postem podziękować moim rodzicom, za to, że podarowali moim dziewczynkom, coś znacznie cenniejszego od najlepszych zabawek. Podarowali im swój czas i zapewnili masę wrażeń podczas ich samodzielnych(!!!) wakacji w Polsce.

W tym roku nie mogliśmy pojechać wszyscy razem na wakcje do Polski ,głównie z powodu  (nie)tanich lini lotniczych, które w okresie letnim szaleją i serwują nam mega wysokie ceny biletów!
 Pomysł na samodzielny wyjazd dziewczynek wypadł dość spontanicznie. Przyznam szczerze, że trochę bałam się puszczać je same ,a i one nie były pewne czy chcą jechać do Polski bez mamusi i tatusia.
Przemyśleliśmy  jednak z mężem, że przecież będzie im tam bardzo dobrze, będą na pewno się świetnie bawić, no i będą miały okazję pobyć z babcią i dziadkiem, fizycznie!!! Pewnie, wiele z Was jak my ubolewa nad tym, że dzieciaczki mają kontakt z dziadkami i resztą rodzinki głównie  przez Skype. Zawsze bałam się, że jak ktoś zapyta małe, gdzie mieszkają ich babcia i dziadek to odpowiedzą " w komputerze" :). Dla mnie jest to chyba największy minus życia w innym kraju, na emigracji (...jakoś nie lubię tego słowa! )

Dziewczynki nie leciały oczywiście same! Zabrały się z ciocią i wujkiem. ( i tu podziękowania dla nich !!)
Na lotnisku w Gdańsku odebrali je już babcia Ewa  z dziadziusiem Darusiem ;). No i zaczęło się!
Już w drodze do Olsztyna czekały na nie atrakcje, ponieważ pojechali do parku rozrywki pod Elblągiem
"Mała Holandia". Dziewczynkom bardzo tam się podobało. Dziadkowie też polecają to miejsce na wypady z dzieciakami. Więcej nie potrafię napisać o tym miejscu, ale może Wy tam byliście i chcecie podzielić się z nami wrażeniami ;)

szaleństwo w kulkach i wyczerpana zabawą Maja :)
wio koniku!!

ach jaki ten dziadek odważny... nawet ogromnego goryla się nie boi!!

Babcia oswoiła gada!
Babcia z dziadkiem zabrali też dziewczynki do zaprzyjaźnionego gospodarstwa turystycznego pod Przasnyszem. Maja i Otylka świetnie się tam bawiły. Szalały na trampolinie i w basenie i ganiały się z wnukami gospodarzy po podwórku. Zazdroszczę dziewczynkom, że mogły tam chwile pobyć. "Gospoda pod kasztanem" w Fijałkowie, bo o nim mowa to miejsce dla mnie magiczne! Uwielbiam! Zwłaszcza kawkę na huśtawce pod jabłonką i przepyszne jedzonko pani Małgosi. Polecam wszystkim !!!
tak tu zielono i pięknie
Dziewczyny zaliczyły jeszcze odwiedzinki u naszej rodzinki, która mieszka w wiosce obok. Miały okazje zobaczyć świnki i pokarmić kurki. Dla maluchów to super atrakcja!!.  Dla mnie też zawsze była. W Dobrzankowie spędzałam chyba każde wakacje! Kocham! Mam z tamtąd wspaniałe wspomnienia- mleko prosto od krowy, skakanie na sianie, pająki na ganku (tego akurat nie lubiłam) i zabawa z kuzynami... i nie mogę nie wspomnieć o mojej kochanej cioci Teresce.! (jestem straaaaaaaaaaaasznie sentymentalna i łezka szczęścia kręci mi się w oku jak o tym pisze)

cip!cip!cip! kurki


na ganku u cioci Tereski


       Największą radość sprawiło moim robaczkom bez wątpienia, spotkanie z kuzynkami. Dziewczyny bawiły się razem wybornie. Cieszę się, że mogły spędzić ze sobą trochę czasu i tak na prawdę, lepiej się poznać- tak rzadko się widzą wszystkie razem! Babcia zapewniła im super atrakcje i wszyskie ...sześć!! zostały u niej na noc! Widok ich wszystkich, śpiących w poprzek łóżka po całodziennych wariacjach... bezcenny!

nasza rodzinka to prawdziwy BABINIEC!!
zdjęcie z serii.... ile widzisz dzieciaków?!  :)

prawie jak w SPA :)
bujanie w obłokach z dziadziusiem- najlepsze


     Oczywiście dzwoniliśmy codziennie do nich na Skype, ale one wcale a wcale nie były zainteresowane  rozmową ze "starszymi" , miały ciekawsze rzeczy do roboty , haha!
Dopiero pod koniec dwutygodniowego pobytu zaczęły troszkę tęsknić, ale też bez paniki.
Nam, rodzicom, też przydała się taka mini przerwa od rodzicielstwa i trochę czasu spędzonego tylko we dwoje. ;)


I chociaż, gdy wróciły i pytaliśmy je czy im się podobało to mówiły "nie, bo one nie są całuśne, a wszyscy chcieli obsypywać je buziakami" to i tak wiem, że spędziły magiczny, wspaniały czas....
 Dlatego polecam Wam takie "wysłanie" dzieciaków do dziadków na wakacje, bo chwile które z nimi spędzą są bezcenne!!



ups... to się rozpisałam ;)



2 komentarze:

  1. O rany! !!! Padłam na widok tych fotek gdzie siedzą te wszystkie damy na sofie. Ile ich jest:o ale zdjęcie niżej jak śpią bije na głowę wszystko! Hehehe mieli dziadkowie kupę roboty

    OdpowiedzUsuń
  2. ha! ha! o tak dziadkowie zasługują na złoty medal!!!

    OdpowiedzUsuń